Ta strona używa cookie. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Akceptuję

Loading...


Szukaj Menu
A A A wysoki kontrast: A A

Portal Promocji Eksportu



Branża chemiczna w Austrii pod presją

Wyślij Drukuj Pobierz dodał: Lidia Szeląg | 2015-12-01 10:40:34
przemysł, chemiczny

Chemia należy w Austrii do znaczących branż w gospodarce dająca zatrudnienie co dziesiątemu pracownikowi i wytwarzająca 10 % globalnej wartości produkcji.

Przemysł chemiczny jednoczy wiele sektorów, niektóre przedsiębiorstwa wypracowują duże dochody, główny obszar działania – produkcja chemikaliów jest jednak w kryzysie.

Chemia należy w Austrii do znaczących branż w gospodarce dająca zatrudnienie co dziesiątemu pracownikowi i wytwarzająca 10 % globalnej wartości produkcji. W ostatnich latach traci jednak swoją pozycję; czwarty rok z rzędu miała miejsce stagnacja produkcji a na 2015 r. prognozowany jest jej dalszy spadek.

Zdaniem prezesa Austriackiego Związku Przemysłu Chemicznego (FCIO) Huberta Culika „mamy do czynienia z bardzo słabym rozwojem. Zły nastrój w kraju oddziaływa na gospodarcze postawy przedsiębiorców”. O ile w 2014 r. branża z obrotami 16,5 mld euro zanotowała stagnację, szacuje się, że w br. w głównym obszarze działania tj. chemikaliach wartość obrotów zmniejszy się o ok. 5 %. Zwykle obiecujące rezultaty dwóch ostatnich miesięcy roku nie będą mogły w tym nic zmienić.

Jedynie należąca w Austrii do przemysłu chemicznego branża farmaceutyczna oraz przetwórstwa tworzyw sztucznych mogła utrzymać wynik na plusie. Przyczyniają się do tego głównie najwięksi gracze w branży jak szykujący się do osiągnięcia najlepszego rocznego wyniku producent tworzyw i nawozów sztucznych Borealis czy wytwórca włókna Lenzing, który w pierwszym półroczu swój okresowy wynik powiększył aż trzykrotnie. Wyniki tych podmiotów w istotnym stopniu wpływają na łączny rezultat sektora. W farmacji znaczącymi firmami z dużymi obrotami są austriackie oddziały Baxalta, Sandoz i Novartis.

Jednak to nie wielkie przedsiębiorstwa dominują w tutejszym przemyśle chemicznym. Tylko 5% z nich zatrudnia powyżej 250 pracowników. Resztę stanowią małe i średnie firmy, za którymi nie stoją żadne koncerny mogące wprowadzać w razie konieczności różne programy oszczędnościowe.

Trudne otoczenie objawia się także w liczbie zatrudnionych. Na początku 2015 r. w austriackim przemyśle chemicznym pracowało w kraju 42 839 pracowników; ich liczba zmniejszyła się w ciągu ostatnich dwóch lat o ok. 800 osób. Prezes FCIO prognozuje, że również w 2015 r. nastąpi dalszy spadek zatrudnienia.

Przyczyny trudnej sytuacji zdaniem przedstawicieli branży leżą poza ich zakresem kompetencji. Z jednej strony wzrastające ceny surowców branży tworzyw sztucznych podwyższają koszty działalności przedsiębiorstw. Zdaniem Europejskiego Związku przetwórstwa Tworzyw Sztucznych (EuPC) prowadzi to coraz częściej do incydentów typu Force-Majeure. Chodzi tutaj o tzw. siłę wyższą, a więc nie poddające się wpływom zewnętrzne czynniki jak zatrzymanie produkcji w związku z katastrofami naturalnymi albo strajki. Z-ca szefa EuPC Johann Pummer ocenia, że przypadki takie zostały już wprawdzie ułożone, ale ceny surowców pozostały na wysokim poziomie.

Z drugiej strony branża, jak żadna inna, podlega zapędom regulacji. ” Dodatkowo utrudniają nam życie prawne warunki działania. Mamy do czynienia z niezliczonymi przepisami: niektóre pochodzą od krajów związkowych i obowiązują na ich terenie, inne mają swą ważność w całym kraju” ocenia Hubert Culik, który jest także prezesem wiedeńskiej firmy lakierniczej Rembrandtin. Podaje on przykład przeregulowania wybujałych przepisów: zakład zatrudniający 140 pracowników musi pięciu z nich wyłączyć, aby należycie sprostać wytycznym władz. „Powinniśmy produkować i sprzedawać zamiast zajmować się sporządzaniem sprawozdań“ mówi Culik i postuluje, by każde wchodzące nowe rozporządzenie eliminowało inne. Jeśli od branży wymaga się optymalizacji, powinna ona także dotyczyć prawodawców.